Kontakt

Biuro EKR w Warszawie

00-810 Warszawa,
Ul. Srebrna 16,
Telefon: (022) 699 72 88,
Fax: (022) 699 72 86
Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy
Grupa Parlamentu Europejskiego, kierująca się w swojej działalności poszanowaniem praw jednostki, zasad wolnego rynku oraz suwerenności państw członkowskich UE. Zasady te zostały zawarte w Deklaracji Praskiej, która stała się podstawą ideologiczną grupy. W skład frakcji wchodzą posłowie do PE z Prawa i Sprawiedliwości, Partii Konserwatywnej, Obywatelskiej Partii Demokratycznej, a także przedstawiciele innych partii łącznie z 8 krajów UE.

WIADOMOŚCI

Mało sexy, ale groźny

Mało sexy, ale groźny

Budżet nie jest tematem specjalnie „sexy”, a już zwłaszcza, gdy jest to budżet Unii Europejskiej. Plany wydatków i przychodów UE na rok 2010, zawarte w dokumencie liczącym 789 stron i ważącym ładne parę kilo, to robota dla specjalistów, ale jeśli ktoś przysiądzie fałdów i rozpisze to na czynniki pierwsze, a więc na budżety narodowe i składki poszczególnych krajów członkowskich do wspólnej kasy w Brukseli, to wyjdą rzeczy zgoła sensacyjne. Oto bowiem biedna Polska finansuje bogatszym państwom europejski system nawigacji satelitarnej „Galileo”, a także badania naukowe!!! Co więcej również Rzeczpospolita - kraj niemal bez autostrad - finansowo wspiera bogate kraje Unii, gdy chodzi o Europejskie Sieci Transportowe (czyli autostrady łączące północ z południem UE i wschód z zachodem). Jak to się dzieje? Ano tak, że na te cele finansowe Polska więcej daje w formie składki niż otrzymuje. To ostry paradoks, bo głównymi beneficjentami tych trzech „kranów finansowych” są Niemcy, Austria, Wielka Brytania, Francja, po części Szwecja, a więc - w porównaniu z nami - mocarstwa finansowe. Trudno się więc nie irytować. Tym bardziej, że i tak już Polska płaci część składki członkowskiej Wielkiej Brytanii (w ramach tzw. rabatu brytyjskiego).

Co na to rząd Donalda Tuska? Nic. Donald Tusk zajmuje się w tej chwili, bowiem… Donaldem Tuskiem. Zresztą nicnierobienie w tym zakresie nie przeszkadza gabinetowi PO-PSL robić opinii publicznej w konia, sugerując, że Polska jest największym biorcą pomocy z Unii: może takie igrzyska poprawią humor niektórym Polakom, ale ze statystyk wynika jednoznacznie, że najwięcej wzięła z brukselskiej kasy w 2008 roku… Grecja.

Jeżeli budżet UE na rok 2010 jest mało „sexy”, to cóż można powiedzieć o będącym dopiero w okresie prenatalnym 7-letnim budżecie 2014-2020? Znane są jednak jego wstępne założenia - i są one dla Polski groźne. Mówiąc w skrócie: zamiast na politykę regionalną, politykę spójności, Wspólną Politykę Rolną znacznie więcej środków pójdzie na tzw. innowacyjność, nowoczesne technologie oraz badania naukowe. Niech się nie cieszą ani polscy naukowcy, ani rodzimi specjaliści od IT. To nie oznacza rzeki pieniędzy dla Polski, to oznacza przekierowanie sporej części tych środków w kierunku płatników netto, czyli najbogatszych państw UE, które do tej pory znacznie więcej dawały niż brały. Teraz, od roku 2014 będą znacznie więcej brać (choć wciąż będzie mniej niż ich składka).

Kluczowe decyzje w tej sprawie będą miały miejsce w roku 2011, gdy przyszła 7-letnia perspektywa finansowa nabierze realnych kształtów. Będzie to m.in. w trakcie polskiej prezydencji w UE! Ani widu, ani słychu, aby Tusk i jego ministrowie do tych wyzwań, związanych i z prezydencją i z budżetem, przygotowywali się.

Nie wiem czy Donald Tusk gra teraz w piłkę czy dłubie w nosie, ale na pewno nie zajmuje się tym, czym powinien: rozgrywką o silne miejsce Polski na finansowej i politycznej mapie Europy.

Ryszard Czarnecki

„Gazeta Polska”
EKR EKR