Kontakt

Biuro EKR w Warszawie

00-810 Warszawa,
Ul. Srebrna 16,
Telefon: (022) 699 72 88,
Fax: (022) 699 72 86
Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy
Grupa Parlamentu Europejskiego, kierująca się w swojej działalności poszanowaniem praw jednostki, zasad wolnego rynku oraz suwerenności państw członkowskich UE. Zasady te zostały zawarte w Deklaracji Praskiej, która stała się podstawą ideologiczną grupy. W skład frakcji wchodzą posłowie do PE z Prawa i Sprawiedliwości, Partii Konserwatywnej, Obywatelskiej Partii Demokratycznej, a także przedstawiciele innych partii łącznie z 8 krajów UE.

WIADOMOŚCI

„Dla nas priorytetem jest przywrócenie produkcji statków i miejsc pracy”

„Dla nas priorytetem jest przywrócenie produkcji statków i miejsc pracy”

Marcin Austyn: Powoli poznajemy kolejne szczegóły afery stoczniowej, ale wciąż nie wiemy, kto tak naprawdę miał kupić polskie stocznie. O United International Trust NV, która wygrała większość stoczniowych aukcji, niewiele wiadomo, poza tym, że nie miała nic wspólnego z przemysłem stoczniowym...

Marek Gróbarczyk: Nikt nie jest w stanie odkryć, kto stoi za tym funduszem inwestycyjnym, ze względu na to, że spółka jest tajna. Wiemy, że jest ona zarejestrowana na Antylach Holenderskich i właściwie to tyle. Teraz dowiadujemy się, że byli tam handlarz bronią oraz inwestorzy niezwiązani z branżą morską. Mówiło się, że do funduszu należą deweloperzy, firmy z tzw. e-biznesu zajmujące się m.in. hazardem przez internet. Ujawnione informacje wskazują, że mieliśmy do czynienia z wielkim szwindlem prowadzonym przy udziale rządu, który nie miał zielonego pojęcia, z kim współpracuje. Chodziło tylko o sukces medialny i dobry PR na wybory do PE. Co z tego zostało? Tysiące ludzi pozbawionych pracy.

M.A.: Fundusz nastawiony na zysk kupuje stocznie, które dużych dochodów w najbliższych latach raczej nie przyniosą - albo nie chodziło o stocznie, albo rzeczywiście żadnego inwestora nie było?

M.G.: Nie chcę dziś zajmować się tą kwestią. Być może taki jest cel rządu, by dywagować na ten temat, zastanawiać się, czy z UIT by się udało, czy warto było go wspierać czy też nie. Mamy dziś naprawdę poważny problem - zniszczono zakłady pracy, które mogą już nigdy nie stanąć na nogi.

M.A.: Czeka nas drugi przetarg, stocznie znów będą do kupienia w kawałkach. Nie wiadomo, jak i czy zostaną sprzedane...

M.G.: Dlatego potrzebny jest powrót do negocjacji z Komisją Europejską i zahamowanie sprzedaży stoczni. Trzeba znaleźć dla nich dobry program - przy udziale kapitału pochodzącego z budżetu państwa, być może jednostek samorządowych; przy udziale kapitału, który jest zainteresowany budową statków. Nie jest nam potrzebne tworzenie kolejnych przetargów, bo nic z nich dobrego nie będzie - ani miejsc pracy, ani produkcji statków. Obecne działania mają charakter wyłącznie deweloperski.

M.A.: Trudno mówić o stoczniach jako o całości, skoro ustawa kompensacyjna tego nie zakłada...

M.G.: No i jesteśmy na początku drogi. Ta ustawa de facto zlikwidowała stocznie. One zostały podzielone na kawałki, a jakby tego było mało, odbywające się targi miały korupcyjny charakter. To skandal. Dla nas priorytetem jest przywrócenie produkcji statków i miejsc pracy. Nie ma się nad czym zastanawiać.

M.A.: Co na to Komisja Europejska?

M.G.: Obecnie KE jest najwyraźniej zadowolona, twierdzi: „Niech ten nowy przetarg będzie już uczciwie zrobiony”. Moim zdaniem cel był jeden - zlikwidować stocznie w Polsce. Można przecież było zastosować dziesiątki innych rozwiązań i doprowadzić do rzeczywistej restrukturyzacji przemysłu stoczniowego. To, co zrobiono, nie dawało stoczniom żadnych szans. Do tego doszły szwindel i układy polskich urzędników...

M.A.: Jakie jest inne wyjście?

M.G.: 27 października organizujemy konferencję związaną z przemysłem stoczniowym. Chcemy wypracować rozwiązanie przyszłościowe dla polskiego przemysłu stoczniowego i Wybrzeża oparte na doświadczeniach innych krajów. Pokażemy, jak może wyglądać program dla stoczni, jak może wyglądać wspieranie ich funduszami publicznymi. Wprawdzie nie wierzymy, że rząd zechce z tych opracowań skorzystać, mimo to chcemy pokazać, iż w obecnej sytuacji stoczni można działać inaczej - pamiętajmy, że dziś mamy zniszczone zakłady pracy. Musimy je uratować.

M.A.: Dziękuję za rozmowę.

„Nasz Dziennik”

EKR EKR