Jaromir Kwiatkowski: Wszystko poszło zgodnie z planem: Jerzy Buzek został przewodniczącym Parlamentu Europejskiego.
Tomasz Poręba: Tak. Został wybrany ogromną większością głosów. Głosowało na niego 555 posłów, czyli ponad 3/4 Parlamentu Europejskiego. Wszyscy się cieszymy. Jerzy Buzek miał nie tylko poparcie polskich posłów, ale także największych grup w Parlamencie Europejskim: chadeków, socjalistów, jak również liberałów i konserwatystów.
J.K.: A zatem posłowie PiS poparli reprezentanta PO.
T.P.: Oczywiście. Jako PiS zabiegaliśmy w ramach grupy konserwatywnej o poparcie całej frakcji dla Buzka. Z pełną świadomością, że trzeba wspierać Polaków.
J.K.: O czym świadczy wybór Jerzego Buzka?
T.P.: 20 lat po obaleniu komunizmu Polak został szefem Parlamentu Europejskiego - instytucji, która reprezentuje ponad 500 mln obywateli UE. Jest to symbol, wybór wskazujący na to, że nowe kraje Unii zaczynają być liczącym się partnerem w polityce europejskiej.
J.K.: Stanowisko przewodniczącego PE jest prestiżowe, ale głównie reprezentacyjne i tylko na połowę kadencji - 2,5 roku. Oby się nie okazało, że wybór Buzka będzie przeszkoda w tym, by Janusz Lewandowski objął o wiele ważniejszą funkcję komisarza ds. przemysłu i przedsiębiorczości.
T.P.: Mam nadzieję, że PO w negocjacjach dotyczących kandydatury Buzka nie poświęciła jednej z ważnych tek komisarza unijnego. Ale to dopiero pokaże czas.
„Nowiny”
