Polityka to trochę teatr. Polityka międzynarodowa - również. W teatrze niekoniecznie najważniejsi są aktorzy, którzy stoją z halabardą najbliżej publiczności, w najbardziej oświetlonym miejscu i są najbardziej widoczni. Identycznie na forum międzynarodowym.
Co to oznacza w praktyce?
Cieszmy się z funkcji przewodniczącego Parlamentu Europejskiego dla Polaka, ale jeszcze bardziej pilnujmy, aby dobrze były pilnowane polskie interesy w tych organizacjach i w tych strukturach Unii Europejskiej, które najwięcej znaczą dla realnych decyzji ekonomicznych i politycznych.
Prestiż w polityce, także zagranicznej, jest bardzo ważny. Ale od prestiżu rzadko kiedy rośnie Produkt Krajowy Brutto, czyli dochód na głowę mieszkańca. Ważniejsze od prestiżowych stanowisk - choć świetnie, że je mamy! - jest posiadanie realnych wpływów w tych strukturach europejskich czy w ogóle internacjonalnych, które decydują o kwestiach gospodarczych i finansowych. Takim miejscem na pewno jest Komisja Europejska w Brukseli i niektóre komisje w Parlamencie Europejskim. Pamiętajmy więc, by walcząc o zaszczyty i spektakularne stanowiska nie zapomnieć o tych, które - choć czasem są w cieniu - kształtują decyzje, mające wpływ na wydawanie miliardów euro i życie milionów ludzi.
Tych kilka słów realizmu niech nie umniejsza naszej radości z wyboru pierwszego polskiego szefa europarlamentu (z PO) i pierwszego polskiego szefa frakcji w Parlamencie Europejskim (z PiS). Pokazuje tylko drugą stronę politycznego księżyca. Gospodarczą stronę.
Ryszard Czarnecki
„Warszawska Gazeta”
