Kryzys w strefie euro jest faktem. O powadze sytuacji świadczy nawet dążenie do zmian zapisów w Traktacie Lizbońskim, który został przyjęty z tak wielkim oporami. Z jednej strony, zrozumienie może budzić postawa Niemiec i Francji, które nie chcą płacić za kryzys w Grecji, Irlandii i być może w innych krajach. Z drugiej, należy zwrócić uwagę na precedens związany z otwarciem Traktatu Lizbońskiego.
Z założenia miał on usprawnić działalność Unii Europejskiej. Najwidoczniej jest odwrotnie. Skoro jednak zmuszeni jesteśmy do zmiany Traktatu Lizbońskiego, powinno to dotyczyć nie tylko zagadnień strefy euro, ale też innych drażliwych mechanizmów instytucjonalnych.
Wielu ekonomistów twierdzi, że kryzys grecki w wymiarze europejskim nie zaistniałby, gdyby państwo to pozostało przy własnej walucie, której kurs należałoby wówczas znacznie obniżyć. Dowodzi to, że waluty narodowe bardziej stabilizowałyby Unię, niż strefa euro.
