Właśnie w dniu, gdy piszę te słowa, Moskwa zakomunikowała, że szczątki polskiego samolotu pod Smoleńskiem zostały przykryte brezentem. Dodajmy: po pół roku (bez 4 dni) od katastrofy!!! Nieprawdopodobne - ale prawdziwe. Czy taki numer mogliby Rosjanie wywinąć z samolotem, którym leciałby np. prezydent Niemiec? Albo prezydent Izraela? Albo USA, Francji? Ależ skąd! Tak „z buta” traktują tylko nas, Polaków.
Ale to przecież „stały fragment gry” w relacjach Rosji z Polską. Nie dziwmy się więc. Bardziej niesamowite jest, że taka postawa Kremla nie spowodowała żadnych reakcji ze strony polskiego rządu czy nowego prezydenta. Zero pretensji do Rosjan! Przeciwnie, ciepłe słowa o „nowej jakości w naszych stosunkach”, o „odwilży” i tym podobne dyrdymały. Jakiekolwiek pytania czy wątpliwości, obojętnie dziennikarzy czy polityków PiS, były od razu traktowane jako niebywały skandal, wyśmiewane, a ich autorzy oskarżani, że chcą w zarodku zdusić rodzącą się polsko-rosyjską „drużbę”, przepraszam, „przyjaźń”. I tak na naszych oczach powstała nowa PPR, czyli Partia Przyjaciół Rosji. Tak jak kiedyś, w końcu XVIII wieku powstała Targowica, by pilnować rosyjskich interesów w naszym kraju. Teraz przeżywamy dramatyczną powtórkę z historii. Tym bardziej zapamiętajmy, nazwiska XXI-wiecznych targowiczan, liderów ponadpartyjnej i całkowicie nieformalnej Partii Przyjaciół Rosji (charakterystyczny skrót PPR). To już jest - i będzie - prawdziwa lista hańby. Niech ci politycy z Bożej łaski wiedzą, że ich prorosyjskie słowa, ich prorosyjskie czyny będą nie tylko zapamiętane, ale i przypomniane.
Ryszard Czarnecki
„Warszawska Gazeta”
