Kontakt

Biuro EKR w Warszawie

00-810 Warszawa,
Ul. Srebrna 16,
Telefon: (022) 699 72 88,
Fax: (022) 699 72 86
Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy
Grupa Parlamentu Europejskiego, kierująca się w swojej działalności poszanowaniem praw jednostki, zasad wolnego rynku oraz suwerenności państw członkowskich UE. Zasady te zostały zawarte w Deklaracji Praskiej, która stała się podstawą ideologiczną grupy. W skład frakcji wchodzą posłowie do PE z Prawa i Sprawiedliwości, Partii Konserwatywnej, Obywatelskiej Partii Demokratycznej, a także przedstawiciele innych partii łącznie z 8 krajów UE.

WIADOMOŚCI

Wojny sportowe - już niemilitarne

Wojny sportowe - już niemilitarne

W ostatnim wydaniu „International Herald Tribune” prawie 40 proc. relacji z lekkoatletycznych mistrzostw świata zajmuje opis pojedynku Rosjanki Isinbajewej i Polki Rogowskiej w skoku o tyczce. Wiadomo: „carycę tyczki” pokonała reprezentantka biało-czerwonych i stało się to światową sensacją... Nie chcę dziś pisać o sporcie, choć mógłbym o nim pisać w nieskończoność. Chcę jednak pokazać jak bardzo we współczesnym świecie promocja narodów i państw dokonuje się poprzez sport właśnie. Dawną rywalizację militarną przynajmniej w dużym stopniu zastąpiła rywalizacja sportowa. Traktowana jest ona śmiertelnie poważnie: dzisiejszy sport w niewielkim jedynie zakresie jest domeną entuzjastów, hobbystów, amatorów i zapaleńców. Przede wszystkim stał się domeną państwa, aparatu państwowego. Na sport wyczynowy idą pieniądze podatników - i podatnicy, obojętnie chińscy, czy brytyjscy, wcale nie narzekają, bo kochają słuchać swoje hymny narodowe na największych światowych imprezach. Niektóre państwa wychodzą nawet poza system finansowego i organizacyjnego wspierania sportu jako trampoliny narodowych ambicji. Chodzi o ciche krycie... dopingu. Tak jest np. w Rosji, na Białorusi i wielu krajach poza naszą wschodnią granicą. Powszechne jest też importowanie zawodników z innych państw, aby uczynić ich reprezentantami swojego kraju. Dodajmy - medalodajnymi reprezentantami. Tak wielu jest Polaków w barwach Niemiec, ale też i my ściągamy chińskie pingpongistki, nigeryjskich czy francuskich piłkarzy pochodzenia polskiego, czy sztangistów z Ukrainy. To norma w dzisiejszym świecie, a nie wyjątek.

I dlatego, skoro już tak jest, skoro narody rywalizują, a prestiż danego kraju zależy w niemałej - i wciąż rosnącej - mierze od wyników sportowych to Polska musi tę rywalizację podjąć w sposób profesjonalny, przemyślany i zorganizowany. Także po to, abyśmy mogli w zagranicznych mediach czytać i słuchać o polskich reprezentantach, widzieć polskie nazwiska odmieniane przez różne przypadki. To jest bowiem jeden z poza politycznych czynników siły państwa.

Ryszard Czarnecki
„Warszawska Gazeta”

EKR EKR