Zieloni i Liberałowie jak zawsze w takich sprawach łamią literę traktatów europejskich, które nie dały UE kompetencji do regulowania zagadnień z zakresu mediów, informacji oraz zagadnień obyczajowych.
Litewska ustawa jest napisana bardzo ostrożnie. Jej celem jest ochrona nieletnich, co jest poważnym i realnym problemem nie tylko na Litwie. Daje wszelkie gwarancje odwoławcze, wprowadza ograniczenia w postaci np. zasady racjonalności i proporcjonalności stosowania. W końcu wyłącza działanie tych przepisów, gdy w grę wchodzi informacja o wydarzeniach ważnych z punktu widzenia artystycznego lub naukowego, lub interes publiczny.
Posłowie, którzy zaproponowali tę debatę w PE, wskazują na punkty, które zakazują promocji homoseksualizmu czy poligamii. Jednocześnie przemilczają fakt, że ta sama ustawa w tym samym punkcie uznaje za szkodliwe również upokarzanie m.in. z powodu orientacji seksualnej czy płci.
Straszenie Litwy procedurą z zakresu art. 7, która prowadzi do zawieszenia wykonywania niektórych praw Państwa Członkowskiego w Radzie UE, jest groteskowe.
Odnoszę wrażenie, że dla europejskiej lewicy urojona dyskryminacja homoseksualistów jest dziś centralnym zagadnieniem politycznym w Unii Europejskiej. Może po prostu nie mają nic do powiedzenia w pozostałych sprawach?
Konrad Szymański
„Nasz Dziennik”
