Pomysł, aby przedmiot niezgody między stroną patriotyczną a stroną kosmopolityczną, czyli pomnik pamięci ofiar katastrofy pod Smoleńskiem, umieścić przy kościele Karmelitów w stolicy podoba mi się ze wszech miar. Po pierwsze dlatego, że został zgłoszony przez zacne grono: społeczny komitet budowy pomnika składa się z ludzi poważnych i wiarygodnych. Po drugie: ze względów historyczno-artystycznych. W tym drugim kontekście lokalizacja pomnika natychmiast kojarzy mi się z dramatycznymi wydarzeniami polskiej historii, ale tej odległej - XVIII - XIX wieku oraz utworami w tym czasie powstałymi. Cóż, historia Rzeczypospolitej powraca niczym refren pieśni dumnej i rzewnej…
Oto bowiem w 1792 roku anonimowy kompozytor - miał być nim sam Tadeusz Kościuszko! - skomponował melodię pieśni „Polonez Kościuszki”. Pieśń tę śpiewali żołnierze powstania kościuszkowskiego żegnający swojego generała, który opuszczał, jak się okazało: na stałe Ojczyznę, udając się najpierw do Saksonii. Bohaterem Ameryki stał się później, na razie w Polsce akurat podał się był do honorowej dymisji po tym, jak nieszczęsny bawidamek i kochanek carycy Katarzyny II Stanisław August Poniatowski zaciągnął się oficjalnie pod sztandary Targowicy (23 lipca 1792 r.). Wojna z Rosjanami zakończyła się, ale żołnierze nie chcieli wyjazdu Kościuszki, stąd też inna nazwa „Poloneza”: „Podróż Twoja nam niemiła”. Początkowo była to tylko melodia, potem dodano tekst zaczynający się właśnie od słów: "Podróż Twoja nam niemiła". Nie minęły cztery dekady, a w czasie powstania listopadowego, gdy władzę sprawował jako dyktator gen. Józef Chłopicki (5 grudnia 1830 r. - 17 stycznia 1831 r.), zmieniono nieco melodię i dodano nowy tekst Rajnolda Suchodolskiego, gdy podmieniono Kościuszkę na Chłopickiego, by ostatecznie wrócić do wersji z Kościuszką:
„Patrz, Kościuszko, na nas z nieba,
Jak w krwi wrogów będziem brodzić,
Twego miecza nam potrzeba,
By Ojczyznę oswobodzić”.
Dlaczego przypominam tę pieśń? Ze względu na warszawski kościół Karmelitów, który pojawił się w jej drugiej i trzeciej wersji (w pierwszej go jeszcze nie było). W wariancie nr 2 śpiewano:
„Kto powiedział, że Moskale
Cnymi braćmi są Lechitów,
Temu pierwszy w łeb wypalę
Przed kościołem Karmelitów”.
Przy czym „cnymi” oznaczało, jak należy domniemywać, „prawymi, godnymi szacunku”… Zaś w wariancie nr 3, bardziej popularnym, który przetrwał do dzisiejszych czasów, z żołnierskich i nieżołnierskich, ale polskich piersi dobywały się słowa:
„Kto powiedział, że Moskale
Są to bracia nas, Lechitów,
Temu pierwszy w łeb wypalę
Przed kościołem Karmelitów.”
Dodam tylko, że druga część trzeciej zwrotki w obu wersjach jest ta sama:
„Kto nie uczuł w gnuśnym bycie
Naszych kajdan, praw zniewagi,
To, jak zdrajcy, wydrę życie
Na niemszczonych kościach Pragi.”
Teraz rozumiecie, dlaczego taka lokalizacja pomnika jest super.
Ryszard Czarnecki
„Gazeta Polska”
