Komorowski, który w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” zapowiedział usunięcie krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego i jest odpowiedzialny za tę całą zadymę medialna bardzo w ten sposób pomógł premierowi Tuskowi. Dziś szef rządu oddycha z ulgą: media rzuciły się na temat krzyża i tylko w minimalnym stopniu mówi się o niespodziewanej podwyżce podatku VAT. Ekipa piłkarza Tuska woli oczywiście popływać w morzu ideologii zamiast dyskutować o gospodarce, bo akurat w tej kwestii kompletnie nie ma nic do powiedzenia. Dla Tuska gadanie o gospodarce to ból głowy. Oczywiście poza nawijką o tym, że Polska jest „zieloną wyspą”. Ta „zielona wyspa” to fajny temat przed wyborami prezydenckimi , ale po wyborach nie ma już tego raju ekonomicznej szczęśliwości, lecz pojawia się państwo, gdzie obywatele muszą zaciskać pasa -bo jest jednak kryzys, choć jeszcze miesiąc temu propagandyści PO mówili, że przeszliśmy przez ten kryzys jako kraj suchą nogą... Rząd więc zaciska pasa, choć nie zaczyna od siebie: administracja państwowa rośnie w postępie geometrycznym, BOR-owcy pilnują premiera nawet wtedy jak gra w piłkę, ale to obywatele mają płacić zwiększone podatki, więcej wydawać na żywność, energię, lekarstwa...
Premier Tusk i ludzie z PO z nowym prezydentem na czele zafundowali nam nową, niepotrzebną wojnę ideologiczną-o krzyż, a jednocześnie nie mają kompletnie żadnego pomysłu na polską gospodarkę. Gdzie nie PO- patrzeć - jest źle. I tylko Polski szkoda, i Polaków żal.
Ryszard Czarnecki
„Warszawska Gazeta”
