Kontakt

Biuro EKR w Warszawie

00-810 Warszawa,
Ul. Srebrna 16,
Telefon: (022) 699 72 88,
Fax: (022) 699 72 86
Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy
Grupa Parlamentu Europejskiego, kierująca się w swojej działalności poszanowaniem praw jednostki, zasad wolnego rynku oraz suwerenności państw członkowskich UE. Zasady te zostały zawarte w Deklaracji Praskiej, która stała się podstawą ideologiczną grupy. W skład frakcji wchodzą posłowie do PE z Prawa i Sprawiedliwości, Partii Konserwatywnej, Obywatelskiej Partii Demokratycznej, a także przedstawiciele innych partii łącznie z 8 krajów UE.

WIADOMOŚCI

Umiędzynarodowić Smoleńsk!

Umiędzynarodowić Smoleńsk!

W sytuacji całkowitej bierności i bezradności polskiego rządu w kwestii wyjaśnienia tragedii smoleńskiej najwyższa pora, aby tę sprawę umiędzynarodowić. Tylko podniesienie tego tematu na forum międzynarodowym może ewentualnie - choć to też nie jest oczywiste - skłonić Moskwę do przyśpieszenia śledztwa i choćby częściowego odsłonięcia smoleńskiej tajemnicy. Bez odwołania się do instytucji międzynarodowych, w tym także unijnych i do międzynarodowej opinii publicznej, będziemy dalej odbijać się od rosyjskiej ściany. Także dlatego, że w tej sprawie rząd RP przyjął rolę Poncjusza Piłata i umył ręce. Ba, dalej zachowuje się jak połączenie strusia i jednego z afrykańskich plemion. Niczym struś chowa głowę w piasek wierząc, że w ten sposób problem się rozwiąże i niczym Murzyni z buszu uważa, że niewymawianie pewnych wyrazów obrazujących nieszczęście spowoduje, że tego nieszczęścia nie będzie. Przy czym w wypadku panów z Afryki chodzi o takie pojęcia, jak „epidemia”, „choroba”, „zaraza”, a w przypadku panów z rządu Tuska – „tragedia pod Smoleńskiem”.

Jakie mogą być formy „umiędzynarodowienia” tego tematu? Nie ma co liczyć na te instytucje i organizacje międzynarodowe, w których Polskę reprezentuje wyłącznie rząd. On już pokazał, co potrafi, a raczej czego nie potrafi. Odpada więc ONZ, ale też Rada Unii Europejskiej. Trzeba odwołać się do tych podmiotów, gdzie Polskę reprezentują przedstawiciele społeczeństwa. Myślę tu chociażby o Parlamencie Europejskim i o Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy. W jednym polscy europosłowie, a w drugim polscy parlamentarzyści mogą „sprawę smoleńską” stawiać przy otwartej kurtynie na porządku dnia. I to od zaraz. Oczywiście, należy to robić - przynajmniej od pewnego momentu - w międzynarodowym gronie, w towarzystwie zaprzyjaźnionych Bałtów, Brytyjczyków, Węgrów, Czechów etc.

W Parlamencie Europejskim widzę co najmniej kilka instrumentów formalno-prawnych, które mogą służyć nagłośnieniu tej, kluczowej dla Polski, sprawy. Pierwszym są interpelacje (zapytania) do Komisji i Rady UE. Drugim - wystąpienia na forum plenarnym PE. Trzecim - tzw. written declaration, oświadczenie pisemne, które zainicjowane formalnie przez maksimum pięciu eurodeputowanych, staje się oficjalnym stanowiskiem europarlamentu, gdy podpisze się pod nim co najmniej połowa posłów (zebranie trzystu kilkudziesięciu podpisów jest trudne i dzieje się rzadko, ale spróbować należy). Wreszcie, formuła nr 4 to oświadczenie całej grupy politycznej w PE, całej „rodziny politycznej”. W praktyce Polacy kontrolują w pełni tylko jedną formację: Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (tam, gdzie jest Prawo i Sprawiedliwość) - i zapewne tylko na tę grupę możemy liczyć w kontekście „smoleńskiego śledztwa”.

Ażeby przejść od słów do czynów i pokazać, że nie jest to tylko czcze teoretyzowanie, chciałbym poinformować, że jako pierwszy poseł do Parlamentu Europejskiego (nie tylko polski, ale w ogóle) złożyłem oficjalne zapytanie do Komisji Europejskiej ws. opóźniania przez Rosję śledztwa ws. katastrofy polskiego samolotu prezydenckiego. Odpowiedź ma nastąpić we wrześniu, po europarlamentarnych wakacjach. A oto treść tej „bitwy nr 1” o pamięć o tragedii smoleńskiej na forum europejskim: „Czy Komisja Europejska zamierza zapytać władze Federacji Rosyjskiej o postępy śledztwa ws. katastrofy samolotu TU-154, w którym 10 kwietnia 2010 r. tragicznie zginął prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Lech Kaczyński, dowódcy wszystkich rodzajów sił zbrojnych, prezes banku centralnego, Rzecznik Praw Obywatelskich, wielu liderów partii politycznych, a także przedstawiciele stowarzyszeń upamiętniających mord na polskich oficerach dokonany przez Związek Sowiecki w 1940 roku - w sumie 96 polskich obywateli? Rosyjscy prokuratorzy opóźniają przekazanie dokumentów w tej sprawie prokuraturze polskiej. Duża część opinii publicznej w Polsce uważa, że strona rosyjska śledztwo to prowadzi opieszale i wręcz ma coś do ukrycia.

Ryszard Czarnecki
„Gazeta Polska”


EKR EKR