Oto kolejny przykład jak Platforma Obywatelska kłamie w żywe oczy i kompletnie nie przejmuje się, że robi coś całkowicie innego.
Parę godzin przed ciszą wyborczą w ostatnim programie „Gość wydarzeń” w telewizji „Polsat News” jeden z liderów PO, wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski, patrząc w oczy dziennikarzowi, powiedział następujące słowa: „Chcemy ten model, taki, który był już w mediach - oddajemy twórcom w znacznym stopniu. Twórcy będą wybierać KRRiT. (…) My naprawdę nie chcemy mieć własnych mediów. To dziennikarze i ludzie kultury będą wybierać KRRiT. To wam obiecujemy”…
Tymczasem pierwszą decyzją prezydenta-elekta Bronisława Komorowskiego (pseudonim „Gafa”) było powołanie do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji dwóch PO-wców. Jeden z nich (Jan Dworak) był nawet radnym Platformy Obywatelskiej w województwie mazowieckim i oczywiście członkiem tej partii, drugi zaś (Krzysztof Luft) wręcz kandydował z PO do Sejmu, a następnie aktywnie brał udział w kampanii wyborczej Komorowskiego. Jak widać Platforma kłamie „na żywca”. Robi to bez skrupułów, cynicznie, na zimno i nie przejmując się tym, że ktoś porówna słowa i obietnice z praktyką. W Platformie za nic mają zgodność słów z czynami. Widocznie uważają, że Polacy mają krótką pamięć. Tymczasem polscy podatnicy, finansujący przecież PO, mają lepszą pamięć niż się wydaje Tuskowi i jego kumplom. I wcześniej czy później - raczej wcześniej - rozliczą kłamców z PO. Tym bardziej, że PO-bajki dotyczą nie tylko mediów publicznych, ale stu innych spraw od gospodarki poczynając na przedszkolach, żłobkach i rzekomej obniżce na bilety kolejowe dla studentów kończąc.
Tylko dlaczego PO tak kłamie na potęgę? Bo lubi? Bo musi? Bo chce utrzymać się u władzy za wszelką cenę?
Ryszard Czarnecki
„Warszawska Gazeta”
