Polityka międzynarodowa nie polega na grze na jednym li tylko fortepianie. Największe i najbardziej wpływowe państwa używają w swej polityce zagranicznej tyle instrumentów, że można by wręcz mówić o całej geopolitycznej orkiestrze symfonicznej. Można więc i trzeba robić kilka rzeczy naraz, które tylko pozornie się wykluczają. Na przykład Niemcy w ostatnim czasie zdeklarowały poparcie dla Polski w kontekście polsko-szwedzkiej idei Partnerstwa Wschodniego, a z drugiej skutecznie zwalczały polskie aspiracje odnośnie siedziby Europejskiego Instytutu Technologicznego (Berlin poparł Węgry, a nie nas), a także przeforsowały korzystne dla siebie, a nie dla Polski rozwiązania, gdy chodzi o pakiet klimatyczny. Po prostu w pewnych sprawach nasze interesy były zbieżne z interesami państwa niemieckiego, a w innych - w większości - nie. Czasem pewne rzeczy trzeba mówić, nawet szczerze, a jednocześnie swoje robić. Nie jest to wcale hipokryzja, ani schizofrenia, lecz jedynie… polityka międzynarodowa!
Ostatnio pewna bardzo wysoka i bardzo urodziwa dziennikarka telewizyjna chciała się koniecznie ode mnie dowiedzieć, jak jest możliwe, aby z jednej strony premier Kaczyński wygłaszał ciepłe przemówienie do Rosjan i to jeszcze z tłumaczeniem, a z drugiej strony jego partia ośmielała się mieć wątpliwości co do kontrolowanego w całości przez Rosjan śledztwa w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem. Jak można pogodzić jedno z drugim? - pytała owa pani redaktor, oszczędnie używająca biżuterii, ale zupełnie nieoszczędnie używająca języka. Otóż jedno wcale nie wyklucza drugiego. Może tak trzeba robić jedno i drugie. Cieplejszy ton wobec Moskwy jest potrzebnym elementem, jak mniemam, pewnej polskiej gry wewnętrznej i zewnętrznej. Jednocześnie powinno to, wręcz musi, iść w parze z uważnym patrzeniem Rosjanom na ręce w sprawie śledztwa i także - o czym się nie mówi - zmiany stanowiska Rosji wobec wniosku o odszkodowania złożonego przez rodziny ofiar Katynia do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.
Trzeba po prostu grać na dwóch czy więcej fortepianach, tak jak to od dawna robią inne państwa.
Można więc powiedzieć, że ów fortepian, widoczny po prawej stronie w spocie Kaczyńskiego przeznaczonym do Rosjan, jest tylko metaforą…
Ryszard Czarnecki
„Gazeta Polska”
