Kontakt

Biuro EKR w Warszawie

00-810 Warszawa,
Ul. Srebrna 16,
Telefon: (022) 699 72 88,
Fax: (022) 699 72 86
Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy
Grupa Parlamentu Europejskiego, kierująca się w swojej działalności poszanowaniem praw jednostki, zasad wolnego rynku oraz suwerenności państw członkowskich UE. Zasady te zostały zawarte w Deklaracji Praskiej, która stała się podstawą ideologiczną grupy. W skład frakcji wchodzą posłowie do PE z Prawa i Sprawiedliwości, Partii Konserwatywnej, Obywatelskiej Partii Demokratycznej, a także przedstawiciele innych partii łącznie z 8 krajów UE.

WIADOMOŚCI

Tusk i studentka

Tusk i studentka

Trawestacja znanego dowcipu. Egzamin wstępny na studia, na nauki polityczne. Nieco znudzony wielogodzinnym przepytywaniem kandydatów przewodniczący komisji idzie po najprostszej linii oporu i pyta : „Jak nazywa sie premier RP ?” – „Nie wiem” -po namyśle odpowiada ładna dziewczyna. Szef komisji nieruchomieje, zdejmuje okulary i pyta ponownie: „Niemożliwe. Na pewno Pani wie. No, niech Pani pomyśli...”. Po chwili słyszy: „Hmm, naprawdę nie wiem”. Przewodniczący daje jednak jeszcze jedną szansę: „Ale na pewno Pani wie ,kto jest Marszałkiem Sejmu. Proszę się tylko nie denerwować”. Po pół minucie słyszy: „Też nie wiem”. – „Jak to Pani nie wie? Przecież on jest często w telewizji. No, taki z wąsami”. „Nie, nie wiem, nie kojarzę”. Przewodniczący wzburzony: „Jak to Pani nie wie? Wszyscy wiedzą, a Pani nie wie? Nie ogląda Pani programów informacyjnych w telewizji, nie czyta gazet, nie komentowano w Pani środowisku ostatnich prawyborów z udziałem Pana Marszałka ?”. „Nie, proszę Pana”. – „Jak tak można żyć? Skąd sie Pani wzięła? Gdzie Pani mieszka ?”- „Mieszkam w Białym Dunajcu, proszę pana”. Szef komisji wstaje od stołu, w milczeniu idzie do okna, patrzy w dal i po chwili odzywa sie zamyślony: „W Białym Dunajcu? A rzucić to wszystko w diabły i wyjechać do tego Białego Dunajca...”

Czasem myślę, że ów dowcip ma głębszy sens. Owa licealistka, nie znającą nawet ze słyszenia, Tuska i Komorowskiego, jest zapewne szczęśliwym człowiekiem. My, znający obu panów i słyszący o nich codziennie, jesteśmy szczęśliwi juz nieco mniej. Ową anegdotę przypomniałem sobie, gdy zobaczyłem konferencje prasowa premiera rządu RP po kolejnym szczycie w Brukseli. Ta sama boleściwa mina, co zwykle. Ten sam frasunek na twarzy, co zawsze. Te same deklaracje, że walczył o nasz interes-co po każdym szczycie. Ten sam optymizm: urzędowo- propagandowy, jako norma po każdym poklepaniu po plecach przez Sarkozy'ego czy wytarganiu za uszko przez Merkelową. No i oczywiście efekt będzie taki sam, co zawsze: po paru miesiącach, góra po roku, a może juz po paru dniach okaże się, że Tusk bajerował, wstawiał kit, wciskał ciemnotę, sprzedawał narodowi kolumnę Zygmunta, uprawiał chamską propagandę sukcesu. Niczego nie załatwił, niczego nie osiągnął, przegrał, co mógł przegrać, albo-co częste -poddał sie bez walki. Wszystko, co powie na konferencji w Brukseli (na tle konturu mapy Polski) czy w Warszawie czy Pacanowie to będzie kolejny „pic na wodę, fotomontaż”. Tak, jak w zeszłym tygodniu, gdy absolutna klęskę, jaką była rezygnacja przez Polskę i to dobrowolnie(!) z tzw. kwot narodowych w dyplomacji Unii Europejskiej (zwanych tez „parytetami geograficznymi” -co na jedno wychodzi) ,co oznacza w praktyce niemal nieobecność Polaków w strukturach dyplomatycznych UE - Tusk przedstawił z kamienną twarzą, ni mniej ni więcej, jako ... sukces. Nazywanie czarnego białym, na żywca, „na wydrę”, pobijanie kolejnego rekordu bezczelności - to kolejna, przewidywalna skądinąd, sztuczka szefa rządu koalicji PO-PSL. Zamiast przyznania, że w polityce zagranicznej mamy kolejna mega- wtopę. Tusk nawija watę, że jest cacy, a będzie jeszcze bardziej cacy. A cierpliwi polscy podatnicy za to wszystko płacą...

EKR EKR