Kontakt

Biuro EKR w Warszawie

00-810 Warszawa,
Ul. Srebrna 16,
Telefon: (022) 699 72 88,
Fax: (022) 699 72 86
Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy
Grupa Parlamentu Europejskiego, kierująca się w swojej działalności poszanowaniem praw jednostki, zasad wolnego rynku oraz suwerenności państw członkowskich UE. Zasady te zostały zawarte w Deklaracji Praskiej, która stała się podstawą ideologiczną grupy. W skład frakcji wchodzą posłowie do PE z Prawa i Sprawiedliwości, Partii Konserwatywnej, Obywatelskiej Partii Demokratycznej, a także przedstawiciele innych partii łącznie z 8 krajów UE.

WIADOMOŚCI

„Kierowała nimi z całą pewnością chęć utrzymania obecnego układu”

„Kierowała nimi z całą pewnością chęć utrzymania obecnego układu”

Łukasz Sianożęcki: Co takiego było w tym raporcie, że go ocenzurowano?

Ryszard Czarnecki: Flamandzki deputowany Bart Staes w swoim raporcie poszedł w kierunku większej przejrzystości Parlamentu Europejskiego. Autor zwracał uwagę na potrzebę zwiększenia kontroli nad wydatkami PE i większej ich jawności oraz domagał się bardziej merytorycznych konkursów w obsadzie poszczególnych stanowisk. Wydaje się, że są to rzeczy dość oczywiste. Jednakże większość parlamentarna znów zadecydowała inaczej.

Ł.S.: Może uznano, że treść analizy negatywnie wpłynie na działanie instytucji unijnych?

R.C.: Raport ten zawierał jedynie pewne apele, co zrobić, aby działalność Unii w kwestii finansów była bardziej przejrzysta, transparentna i lepiej kontrolowana. Na to musiałby zgodzić się jeszcze cały parlament, a mimo to dokument wywołał taki popłoch i nerwową reakcję największych grup. I ostatecznie raportowi „wyrwano kły”. Po tych poprawkach jest to już kompletnie inny raport niż jeszcze kilka godzin temu. Nie znajdziemy w nim zapewnienia o wprowadzeniu pełnej przejrzystości w stosunku do podatników, w sprawie funduszy publicznych. Ten raport nie zawierał żadnych rewolucyjnych propozycji. On zasadniczo reagował na postulaty opinii publicznej w krajach europejskich - ludzie jednoznacznie domagają się większej kontroli wydatków instytucji unijnych. Nie nastąpiła jednak taka zmiana, a raport dosłownie zdemolowano.

Ł.S.: Co zniknęło z pierwotnej wersji?

R.C.: Wycięto choćby punkty, w których krytykuje się fakt, że decyzje wysokiego szczebla podejmowane są zawsze wyłącznie w oparciu o kryterium zdolności kierowniczych. Czyli przeprowadzona została krytyka naboru ludzi według klucza politycznego czy „znajomościowego” zamiast klucza fachowego. Wycięto także passus, który stwierdzał, iż niecodzienna jest sytuacja, kiedy to instytucja publiczna udziela sobie sama absolutorium w kwestii budżetu. Taki sam los spotkał postulat o sporządzanie przez unijnych urzędników rocznych raportów z budżetu - miałyby być publikowane na stronie internetowej Komisji Europejskiej. Te wszystkie zapisy zostały jednak usunięte.

Ł.S.: Komu zależało na tym, aby tak zmienić ten raport?

R.C.: Najbardziej ten dokument atakowali chadecy niemieccy, a to dlatego, że koordynatorem komisji budżetowej jest Niemka Ingeborg Grässle. A Staes w swoim raporcie zakwestionował wszechwładną rolę sekretarza generalnego PE, którym obecnie jest również Niemiec Klauss Welle. Tak więc mamy do czynienia z sytuacją, kiedy niemiecka koordynator z Europejskiej Partii Ludowej (EPP) de facto broni niemieckiego polityka, który jest sekretarzem PE, i broni jego nieproporcjonalnie dużych kompetencji.

Ł.S.: Punkt, w którym poseł Staes wnosił o przejrzystość wydatków sekretarza, również przepadł?

R.C.: Tak. Otrzymamy wprawdzie pewnie jakieś sprawozdanie, jednak bez precyzyjnej struktury tych wydatków. Mamy więc do czynienia jedynie z pozorami jawności, nie zaś z pełną jawnością.

Ł.S.: Kto może zyskać na takim rozwoju sytuacji?

R.C.: Zlikwidowano także punkt wzywający grupy polityczne w PE do wprowadzenia systemu kontroli wewnętrznej swoich wydatków. Oznacza to, że zyskają na tym dwie największe frakcje, czyli socjaliści kierowani przez Niemca Martina Schulza oraz Europejska Partia Ludowa, w której posłowie niemieccy stanowią najliczniejszą grupę. Tak więc ta nacja opanowała te dwie grupy.

Ł.S.: Co kierowało parlamentarzystami cenzurującymi ten raport?

R.C.: Kierowała nimi z całą pewnością chęć utrzymania obecnego układu, który - jak wspomniałem - faworyzuje największe grupy polityczne. Jednym słowem, ugrupowania rządzące bardzo nie chcą, aby ktokolwiek patrzył im na ręce. A to, co dzieje się teraz w komisji budżetowej, jest tylko kolejnym krokiem w tym kierunku.

Ł.S.: Dziękuję za rozmowę.

„Nasz Dziennik”

EKR EKR