Zajęci wojną polsko-rosyjską o historię (a także niestety wojną polsko-polską, gdzie część naszej klasy politycznej stanęła po stronie Putina, co samo w sobie będzie cennym suplementem do książki Aleksandra Bocheńskiego „Dzieje głupoty w Polsce”…) nie dostrzegamy tego, co dzieje się na innych kontynentach. Niesłusznie. Wydarzenia pozaeuropejskie bowiem mają większy wpływ na losy świata niż to, co dzieje się w naszej „rodzinnej Europie” (by użyć określenia Czesława Miłosza).
Za dekadę Indie prześcigną demograficznie Chiny i staną się najliczniejszym krajem świata. Za mniej więcej dekadę malutka i biedna Birma będzie miała broń atomową. Podobnie inny kraj azjatycki, dużo większy i bogatszy: Korea Południowa. Iran też, choć dziś zaprzecza, jak kiedyś agencja TASS. W Pakistanie właśnie zwolniono z więzienia ojca pakistańskiej broni jądrowej. Siedział za przekazywanie wiedzy o niej między innymi Iranowi (w ramach islamskiej solidarności?). Słowem: na naszych oczach następuje w Azji - na tym kontynencie przyszłości - tzw. dywersyfikacja broni atomowej. Łatwiej ją będzie można mieć, a więc i… zrobić. Ale też będzie łatwiejsza do zagarnięcia nie tylko przez struktury państwowe, ale też np. terrorystów. A to wróży kiepsko. W USA i Europie nasilają się nastroje walki z radykałami islamskimi i to przy użyciu wszelkich dostępnych, nawet pozaprawnych metod. Wówczas zareagują obrońcy praw człowieka, znajdując nowe Guantanamo czy rzekome więzienia w polskich Kiejkutach etc. Słowem: nakręci się spór europejsko-europejski i amerykańsko-amerykański, ku uciesze muzułmanów. Nie zmieni to faktu, że „oś ważności” świata przesuwać się będzie systematycznie w kierunku Azji. A - wzorem Azji - w wielu częściach świata będzie narastać pokusa, aby zwłaszcza w czasach kryzysów (obecnego i przyszłego) pójść w kierunku autorytaryzmu: jest on znacznie skuteczniejszy, przynajmniej na krótką metę, niż demokracja i jej przydługi proces decyzyjny…
Warto więc rozglądać się wokół Polski i wokół Europy. Tylko bowiem wiedząc, co w światowej trawie piszczy, będziemy mogli skuteczniej bronić naszych interesów państwowych. A to jest najważniejsze.
Ryszard Czarnecki
„Gazeta Polska”
