Z Konradem Szymańskim, posłem do Parlamentu Europejskiego (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy), nowym wiceprzewodniczącym Intergrupy ds. Bioetyki w Parlamencie Europejskiem, rozmawia Marta Ziarnik
Został Pan wybrany na wiceprzewodniczącego Intergrupy ds. Bioetyki w Parlamencie Europejskim. Czym zajmuje się to gremium?
- Intergrupa jest platformą dialogu polityków, ekspertów, lekarzy i naukowców. Przygotowuje - na zasadzie międzypartyjnej - możliwie wspólne stanowiska w sprawach dotyczących zagadnień bioetycznych, czyli przypadków różnych legislacji, w których w grę wchodzą bardzo ważne wybory - nie tylko techniczne, ale i moralne - z obszaru biotechnologii czy biomedycyny. W centrum zainteresowań Intergrupy znajdują się projekty Unii Europejskiej dotyczące biotechnologii, badań i eksperymentów medycznych, donacji organów, transplantacji, terapii zaawansowanych, klonowania, dopingu i inne moralne wyzwania związane z rozwojem biomedycyny. Jeśli chodzi o skład Intergrupy, to jest ona zbiorowością posłów z wielu krajów unijnych i z wielu grup politycznych. Zasiadają w niej przede wszystkim posłowie z włoskiej i niemieckiej chadecji. Silnie reprezentowani są także posłowie z Polski, Słowacji i Danii. Grupa ta jest ciągle otwarta na nowych członków.
Jakie problemy, którymi powinna zająć się Intergrupa, uważa Pan za priorytetowe?
- Najważniejsza sprawa, która pojawia się dosyć często i regularnie w różnych propozycjach legislacyjnych komisji, to kwestia ochrony życia człowieka w biomedycynie i biotechnologii. Mamy częste sytuacje, w których legislacja europejska nie wprowadza wystarczających gwarancji dla życia, w szczególności jeśli chodzi o eksperymenty medyczne i badania z wykorzystaniem komórek macierzystych pochodzenia embrionalnego. To jest bardzo poważny problem, ponieważ z jednej strony te komórki mogą być zastępowane przez inne o podobnych właściwościach, z drugiej strony tylko brak poszanowania dla wartości życia powoduje, że często nauka europejska idzie na skróty, a Unia Europejska nie jest w stanie tego zahamować. Nie jest w stanie wprowadzić jasnych reguł, które wykluczałyby takie eksperymenty prowadzące do uśmiercania embrionów.
Intergrupa ds. Bioetyki funkcjonuje od 2004 roku. Jakie są jej dotychczasowe osiągnięcia...
- Na pewno najważniejszą sprawą, przy okazji której Intergrupa pokazała swoją siłę i zdolność przedstawiania lepszych rozwiązań i lepszych poprawek, był Siódmy Program Ramowy (7PR), gdzie bardzo długo podtrzymywaliśmy postulat wprowadzania ograniczeń, jeśli chodzi o finansowanie badań z wykorzystaniem komórek macierzystych pochodzenia embrionalnego. Druga rzecz to rozporządzenie w sprawie terapii zaawansowanych. Tutaj również stanowisko Intergrupy i wytworzone przez nią poprawki gromadziły bardzo dużą liczbę posłów.
...a porażki?
- Porażką zasadniczą - nie Intergrupy, tylko polityków chrześcijańskich w Parlamencie Europejskim - jest fakt, że tych dobrze skonstruowanych i przygotowanych poprawek nie udało się wprowadzić. Ale jest niezwykle ważne, żeby w kolejnych legislacjach, tak jak to było do tej pory, stanowisko za życiem było dobrze reprezentowane, aby nie było spychane na margines prac europarlamentu. W obu wcześniej wymienionych wypadkach stanowisko za życiem było bronione przez 250-300 posłów. To jest bardzo ważne, żeby wszyscy to dostrzegali.
Dlaczego więc pomimo - jak Pan mówi - dobrego przygotowania i dużego poparcia projekty te nie przeszły?
- Nie przeszły one ze względów politycznych. Ten spór o granicę ochrony życia jest sporem natury politycznej i nikt nie ma złudzeń, że Parlament Europejski - tak jak cała Europa - jest nachylony w kierunku ograniczania gwarancji dla życia. Natomiast to, że stanowisko za życiem w ogóle mogło zaistnieć i być przedstawione, a także zgromadzić tak szeroką koalicję posłów, to jest już bardzo ważne.
Zamierza Pan coś zmienić w funkcjonowaniu Intergrupy?
- Intergrupa ds. Bioetyki działa dobrze. To jest miejsce spotkania się posłów z ekspertami, z praktykami i jest to miejsce formułowania stanowisk, pod tym względem grupa ta powinna działać tak jak do tej pory. Czyli powinna przedstawiać dobrze ukształtowane, dobrze zredagowane i przede wszystkim dobrze umotywowane poprawki w poszczególnych projektach legislacji, które będą dotyczyły zagadnień bioetycznych.
Na szefa Intergrupy wybrano słowackiego chadeka Miroslava Mikolásika. Jak skomentuje Pan tę nominację?
- Bardzo istotne jest to, że szefem Intergrupy został właśnie Mikolá˘sik. Jest on bowiem osobą, z którą przez ostatnie
5 lat najbliżej współpracowałem, jeśli chodzi o kwestie obrony życia w obszarze biotechnologii i biomedycyny.
Dziękuję za rozmowę.
„Nasz Dziennik”
Został Pan wybrany na wiceprzewodniczącego Intergrupy ds. Bioetyki w Parlamencie Europejskim. Czym zajmuje się to gremium?
- Intergrupa jest platformą dialogu polityków, ekspertów, lekarzy i naukowców. Przygotowuje - na zasadzie międzypartyjnej - możliwie wspólne stanowiska w sprawach dotyczących zagadnień bioetycznych, czyli przypadków różnych legislacji, w których w grę wchodzą bardzo ważne wybory - nie tylko techniczne, ale i moralne - z obszaru biotechnologii czy biomedycyny. W centrum zainteresowań Intergrupy znajdują się projekty Unii Europejskiej dotyczące biotechnologii, badań i eksperymentów medycznych, donacji organów, transplantacji, terapii zaawansowanych, klonowania, dopingu i inne moralne wyzwania związane z rozwojem biomedycyny. Jeśli chodzi o skład Intergrupy, to jest ona zbiorowością posłów z wielu krajów unijnych i z wielu grup politycznych. Zasiadają w niej przede wszystkim posłowie z włoskiej i niemieckiej chadecji. Silnie reprezentowani są także posłowie z Polski, Słowacji i Danii. Grupa ta jest ciągle otwarta na nowych członków.
Jakie problemy, którymi powinna zająć się Intergrupa, uważa Pan za priorytetowe?
- Najważniejsza sprawa, która pojawia się dosyć często i regularnie w różnych propozycjach legislacyjnych komisji, to kwestia ochrony życia człowieka w biomedycynie i biotechnologii. Mamy częste sytuacje, w których legislacja europejska nie wprowadza wystarczających gwarancji dla życia, w szczególności jeśli chodzi o eksperymenty medyczne i badania z wykorzystaniem komórek macierzystych pochodzenia embrionalnego. To jest bardzo poważny problem, ponieważ z jednej strony te komórki mogą być zastępowane przez inne o podobnych właściwościach, z drugiej strony tylko brak poszanowania dla wartości życia powoduje, że często nauka europejska idzie na skróty, a Unia Europejska nie jest w stanie tego zahamować. Nie jest w stanie wprowadzić jasnych reguł, które wykluczałyby takie eksperymenty prowadzące do uśmiercania embrionów.
Intergrupa ds. Bioetyki funkcjonuje od 2004 roku. Jakie są jej dotychczasowe osiągnięcia...
- Na pewno najważniejszą sprawą, przy okazji której Intergrupa pokazała swoją siłę i zdolność przedstawiania lepszych rozwiązań i lepszych poprawek, był Siódmy Program Ramowy (7PR), gdzie bardzo długo podtrzymywaliśmy postulat wprowadzania ograniczeń, jeśli chodzi o finansowanie badań z wykorzystaniem komórek macierzystych pochodzenia embrionalnego. Druga rzecz to rozporządzenie w sprawie terapii zaawansowanych. Tutaj również stanowisko Intergrupy i wytworzone przez nią poprawki gromadziły bardzo dużą liczbę posłów.
...a porażki?
- Porażką zasadniczą - nie Intergrupy, tylko polityków chrześcijańskich w Parlamencie Europejskim - jest fakt, że tych dobrze skonstruowanych i przygotowanych poprawek nie udało się wprowadzić. Ale jest niezwykle ważne, żeby w kolejnych legislacjach, tak jak to było do tej pory, stanowisko za życiem było dobrze reprezentowane, aby nie było spychane na margines prac europarlamentu. W obu wcześniej wymienionych wypadkach stanowisko za życiem było bronione przez 250-300 posłów. To jest bardzo ważne, żeby wszyscy to dostrzegali.
Dlaczego więc pomimo - jak Pan mówi - dobrego przygotowania i dużego poparcia projekty te nie przeszły?
- Nie przeszły one ze względów politycznych. Ten spór o granicę ochrony życia jest sporem natury politycznej i nikt nie ma złudzeń, że Parlament Europejski - tak jak cała Europa - jest nachylony w kierunku ograniczania gwarancji dla życia. Natomiast to, że stanowisko za życiem w ogóle mogło zaistnieć i być przedstawione, a także zgromadzić tak szeroką koalicję posłów, to jest już bardzo ważne.
Zamierza Pan coś zmienić w funkcjonowaniu Intergrupy?
- Intergrupa ds. Bioetyki działa dobrze. To jest miejsce spotkania się posłów z ekspertami, z praktykami i jest to miejsce formułowania stanowisk, pod tym względem grupa ta powinna działać tak jak do tej pory. Czyli powinna przedstawiać dobrze ukształtowane, dobrze zredagowane i przede wszystkim dobrze umotywowane poprawki w poszczególnych projektach legislacji, które będą dotyczyły zagadnień bioetycznych.
Na szefa Intergrupy wybrano słowackiego chadeka Miroslava Mikolásika. Jak skomentuje Pan tę nominację?
- Bardzo istotne jest to, że szefem Intergrupy został właśnie Mikolá˘sik. Jest on bowiem osobą, z którą przez ostatnie
5 lat najbliżej współpracowałem, jeśli chodzi o kwestie obrony życia w obszarze biotechnologii i biomedycyny.
Dziękuję za rozmowę.
„Nasz Dziennik”
