W Holandii upadł rząd. Ale od samego faktu ciekawsze były okoliczności tej dymisji. Oto bowiem koalicja rządowa posypała się nie z powodu podatków, bezrobocia i metod jego zwalczania czy reformy służby zdrowia, jak to miało miejsce w dziesiątkach innych krajów. Poszło o… wojnę w Afganistanie. O udział w tej wojnie holenderskiego kontyngentu, o straty osobowe i koszta finansowe.
Cóż, ciekawy kraj ta Holandia: kłócą się o takie rzeczy… Nie to, co u nas. My unikamy debaty o sensie naszego zaangażowania tysiące kilometrów od Polski.
To niesamowite, że w wielkim, 40-milionowym kraju nie ma w praktyce żadnej poważnej publicznej dysputy o polskiej obecności w Afganistanie. O tym czy się to opłaca. O stratach, które ponosimy i które rosną. O wciąż słabym uzbrojeniu i wyposażeniu naszych żołnierzy - i o konsekwencjach, które oni za to ponoszą. O tym, co w zamian za to dostajemy od USA czy NATO (czytaj: też USA).
W Niderlandach rząd upada z powodu kwestii afgańskiej, a tymczasem u nas, z rzadka ktoś się o tym zająknie na marginesie sceny politycznej, bez żadnych reperkusji i bez żadnego w praktyce rezonansu medialnego. Kazali - to pojechalim. Cicho. Sza. Niekiedy lewica szarpnie z tego tytułu obecny rząd, ale z taką pewną nieśmiałością, bo każdy przytomny zaraz jej przypomni, że przecież decyzja w tej sprawie zapadała za rządów SLD, gdy szefem MON był obecny kandydat lewicy na prezydenta. Co nie zmienia oczywiście faktu, że uzbrojenie i wyposażenie polskich żołnierzy powinno być znacznie lepsze i bezpieczniejsze. Za to Klicha nikt nie rozgrzeszy.
Proponuję więc poważną narodową debatę w sprawie obecności Polski w Afganistanie i przyszłości tej obecności. Osobiście nie jestem zwolennikiem raptownego wychodzenia naszego kontyngentu z tego kraju, ale w tej debacie nie powinno być tematów tabu. Nie sądzę, aby groziło jej specjalne upartyjnienie. Z prostego powodu: naszą militarną aktywność w Afganistanie popierały wszystkie rządy i SLD i PiS i PO. Żadna z tych partii w praktyce nie będzie mogła (a przynajmniej byłoby to bardzo trudne) wykorzystać tego dyskursu do własnych, wąskopartyjnych celów.
Taka „afgańska” debata jest Polsce potrzebna. Więcej - jest wręcz konieczna. Nie możemy podchodzić do naszej politycznej i wojskowej obecności na tym końcu świata w sposób bezrefleksyjny i bezkrytyczny.
Ryszard Czarnecki
„Gazeta Finansowa”
