Kontakt

Biuro EKR w Warszawie

00-810 Warszawa,
Ul. Srebrna 16,
Telefon: (022) 699 72 88,
Fax: (022) 699 72 86
Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy
Grupa Parlamentu Europejskiego, kierująca się w swojej działalności poszanowaniem praw jednostki, zasad wolnego rynku oraz suwerenności państw członkowskich UE. Zasady te zostały zawarte w Deklaracji Praskiej, która stała się podstawą ideologiczną grupy. W skład frakcji wchodzą posłowie do PE z Prawa i Sprawiedliwości, Partii Konserwatywnej, Obywatelskiej Partii Demokratycznej, a także przedstawiciele innych partii łącznie z 8 krajów UE.

WIADOMOŚCI

Polak, Węgier, dwa...

Polak, Węgier, dwa...

... doświadczenia, a nie tylko bratanki. Chodzi o doświadczenia w sprawie własnej mniejszości narodowej poza granicami kraju. Warszawa i Budapeszt mają podobną historię: kraje „na kółkach”, granice, które przesuwały się całkiem wbrew woli miejscowej ludności, narody podzielone kordonami. Polska ma liczną mniejszość polską (nie mylić z napływową emigracją polską w krajach Europy Zachodniej i USA) na dawnych Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej, czyli obecnej Białorusi, Ukrainie czy Litwie (w mniejszym zakresie Łotwie). Węgrzy natomiast na Słowacji, w Rumunii (Siedmiogród) czy Serbii (Wojwodina). Tyle że na tym podobieństwa się kończą. Bo Węgrzy o swoich zawsze walczyli, a z Polakami różnie z tym bywało.

Budapeszt konsekwentnie wspiera Węgrów poza granicami kraju, natomiast Warszawa często składała krajanów na ołtarzu dobrosąsiedzkiej współpracy a to z Wilnem, a to z Kijowem, a to z Berlinem (to już inna materia, choć ta sama filozofia) czy ostatnio z Mińskiem. Węgierskie elity miały poczucie narodowej wspólnoty ponad granicami państwowymi, polskie zaś w latach 90. - poza wyjątkami - nie miały go wcale, a teraz może i mają, ale w kratkę, i na pewno nie na liście priorytetów. Dopiero gdy prześladowania Polaków na Wschodzie sięgają zenitu (na warunki XXI-wieczne) podnosimy krzyk, podczas gdy Węgrzy krzyczą cały czas, z panońską systematycznością.

Oni mają swoją metodę. Czy my ją mamy? Ich sposób na wspieranie Węgrów poza Węgrami polegał na umiędzynaradawianiu problemu mniejszości węgierskiej. Ciekawe, że od lat kładli nacisk na państwa niebędące w Unii: atakowali za stosunek do mniejszości węgierskiej Słowację, ale przed rokiem 2004, a więc jej akcesem do UE. Potem nieprzypadkowo skupili się na Rumunii, ale też tylko do roku 2007, a więc momentu wejścia tego kraju do struktur europejskich. Następnie obiektem presji Budapesztu stała się Serbia i pewnie to potrwa, bo ten skądinąd sympatyczny słowiański kraj nie zamelduje się w UE w najbliższym czasie.

Jednak ta węgierska metoda nie sprawdziła się: dziś Madziarzy największe problemy mają na Słowacji, państwie członkowskim Unii od niemal 6 lat...

Polacy na Białorusi mają szczęście w nieszczęściu: są dyskryminowani przez Łukaszenkę, ale kraj, w którym żyją nie jest w UE, mogą więc liczyć na większe zainteresowanie polskich mediów i polityków. Nasi rodacy na Litwie są w gorszej sytuacji: Wilno, jak Bratysława, europejski Rubikon przekroczyły dawno, choć, paradoksalnie, sytuacja Polaków w Republice Litewskiej pogorszyła się po akcesie tego państwa do Unii. Ponieważ jednak Litwa jest, gdzie jest, tamtejsi Polacy są tematem swoistego tabu. Tymczasem powinniśmy wyciągnąć wnioski z węgierskiej lekcji i nie odpuszczać także krajom członkowskim UE, które nie respektują praw naszych rodaków. Słusznie śpiewając w wyjątkowo dziś zgodnym chórze obrońców Polaków na Białorusi, pamiętajmy o mniej modnej arii, mówiącej o Sarmatach znad Wilii, o których polityczna poprawność każe zapomnieć. Węgrzy o swoich na Słowacji upomnieli się. My nie powinniśmy być gorsi.

Ryszard Czarnecki
„Gazeta Polska”


EKR EKR