Kontakt

Biuro EKR w Warszawie

00-810 Warszawa,
Ul. Srebrna 16,
Telefon: (022) 699 72 88,
Fax: (022) 699 72 86
Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy
Grupa Parlamentu Europejskiego, kierująca się w swojej działalności poszanowaniem praw jednostki, zasad wolnego rynku oraz suwerenności państw członkowskich UE. Zasady te zostały zawarte w Deklaracji Praskiej, która stała się podstawą ideologiczną grupy. W skład frakcji wchodzą posłowie do PE z Prawa i Sprawiedliwości, Partii Konserwatywnej, Obywatelskiej Partii Demokratycznej, a także przedstawiciele innych partii łącznie z 8 krajów UE.

WIADOMOŚCI

Gróbarczyk w liście do Buzka: w Parlamencie Europejskim nie powinno być miejsca dla filmów o charakterze antypolskim

Gróbarczyk w liście do Buzka: w Parlamencie Europejskim nie powinno być miejsca dla filmów o charakterze antypolskim

Dnia 27 stycznia 2010r. w siedzibie PE w Brukseli miała miejsce projekcja filmu dokumentalnego zatytułowanego „For Cod's Sake” (pol. Dla dobra dorsza). Organizatorami przedsięwzięcia byli posłowie z Grupy Zielonych oraz Liberałów.

Film przedstawia sytuację dorsza na Morzu Bałtyckim, skupiając się na kwestii odrzutów. Jedynym polskim eurodeputowanym, obecnym podczas emisji dokumentu, był Marek Gróbarczyk z PiS, który ocenił ten film jako antypolską propagandę i w związku z powyższym napisał list do Przewodniczącego PE Jerzego Buzka.

„Oglądając ten film nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Nie chodzi już nawet o to, że autorzy na siłę usiłują wmówić widzom, że w Bałtyku nie ma dorsza i stan ten uzasadniają obecnością szprota czy prądami morskimi. Ten film to propagandowa nagonka na polskich rybaków, których obwinia się o wyławianie stad dorsza, pomimo tego, że zdolności połowowe szwedzkich trawlerów kilkunastokrotnie przewyższają ładowność polskich łodzi liczących po kilka metrów długości. Mało tego - Polacy przedstawieni są jako przestępcy, awanturnicy i alkoholicy, co jest dodatkowo spotęgowane przez jednoznacznie pozytywny wizerunek Szwedów. W Parlamencie Europejskim nie powinno być miejsca dla tego typu filmów. To właśnie dlatego postanowiłem interweniować u Przewodniczącego Buzka”, mówił Gróbarczyk.

W swoim liście, europoseł PiS zwraca także uwagę na fakt obecności nowej komisarz ds. rybołówstwa i gospodarki morskiej Marii Damanaki podczas seansu. ”Osobisty stosunek Pani Komisarz do polskich rybaków może mieć niebagatelne znaczenie, biorąc pod uwagę fakt, że ostateczny kształt Wspólnej Polityki Rybołówstwa i tym samym - los polskich rybaków - w sporej mierze zależeć będzie od jej działalności. Obawiam się, że prezentowanie manipulujących skrajnie negatywnymi stereotypami filmów nie wpłynie pozytywnie na obraz polskiego rybaka w oczach Pani Damanaki”, czytamy w liście Gróbarczyka.

Poniżej pełna treść listu Marka Gróbarczyka

Szanowny Panie Przewodniczący,

Piszę do Pana w związku z projekcją oburzającego filmu zatytułowanego "For Cod's Sake!" (pol. Dla dobra dorsza) , która miała miejsce wczoraj wieczorem, tj. dnia 28 stycznia 2010r., w siedzibie Parlamentu Europejskiego w Brukseli.

Organizatorami przedsięwzięcia byli: p. Poseł Izabella Lovin (Zieloni), p. Poseł Carl Haglund (ALDE) oraz p. Katarina Veem z Baltic Sea 2020. Zaproszenie (w załączeniu) wysłane zostało drogą mailową. Pani Lovin zachęcała także posłów, zasiadających w Komisji Rybołówstwa, do uczestnictwa w projekcji filmu tuż po zakończeniu spotkania koordynatorów w/w komisji.

Wspomniany film opisuje problem odrzutów dorsza na Morzu Bałtyckim i dramatyczną, w opinii jego twórców, sytuację tego gatunku. Można się spierać o rzeczowość i prawdziwość przekazywanych w nim informacji, jednak moje zaniepokojenie wywołała inna kwestia, a mianowicie sposób, w jaki w filmie zaprezentowani zostali polscy rybacy.

Nie dość, że po lekturze "For Cod's Sake!" można odnieść wrażenie, że za niski stan dorsza w Bałtyku odpowiadają głównie rybacy pochodzący z Polski, to zostali oni przedstawieni jako kryminaliści i alkoholicy. Z jednej strony, twórcy filmu ze skrupulatnością wyliczają jak dużo "nielegalnego" dorsza poławia jeden z bohaterów dokumentu, będący drobnym polskim rybakiem, którego połów nie przekracza kilkuset kilogramów. Z drugiej, pochylają się nad losem skazanych na zgnicie na dnie morza dziesiątek ton dorsza, sugerując jednocześnie, że odpowiedzialni za to rybacy ze Szwecji przynajmniej przestrzegają prawa. W odróżnieniu, oczywiście, od Polaków, którzy nie chcą wyrzucać niewymiarowych, lub będących pod okresową ochroną ryb. Tym samym szwedzkie marnotrawstwo liczone w tonach to cnota, a polska do niego niechęć, liczona w kilogramach, to zbrodnia.

Zaprezentowany wczoraj film w sporej części opiera się na kontrastowym zestawieniu "oświeconych" Szwedów i prostaków z Polski. Kolejnym tego przykładem jest główna bohaterka filmu - ładna blondynka podróżująca w towarzystwie zgrabnego laptopa, która za punkt honoru postawiła sobie uratowanie bałtyckiego dorsza przed wyginięciem. Po drugiej stronie widz ma okazję przyglądać się wspomnianemu już polskiemu rybakowi, którego powierzchowność nie jest tak gładka jak cera głównej bohaterki, a jego ciężka praca porównywana jest do działalności kryminalnej. Pod pretekstem pokazania dramatycznej sytuacji bytowej rybaków skazanych przez decyzje Komisji Europejskiej na bezrobocie, twórcy dokumentu nie cofnęli się nawet przed filmowaniem bezdomnych w stanie upojenia alkoholowego. Mało tego, celem osiągnięcia swoich propagandowych celów pastwili się nad zmarłym, nie szanując nawet jego mogiły.

Na koniec, pragnę wspomnieć, że podczas projekcji obecna była nowa komisarz ds. rybołówstwa i gospodarki morskiej Maria Damanaki. Osobisty stosunek Pani Komisarz do polskich rybaków może mieć niebagatelne znaczenie, biorąc pod uwagę fakt, że ostateczny kształt Wspólnej Polityki Rybołówstwa i tym samym - los polskich rybaków - w sporej mierze zależeć będzie od jej działalności. Obawiam się, że prezentowanie manipulujących skrajnie negatywnymi stereotypami filmów nie wpłynie pozytywnie na obraz polskiego rybaka w oczach Pani Damanaki.

Uważam, że emitowanie tego rodzaju dokumentów w siedzibie Parlamentu Europejskiego, za pieniądze europejskich podatników, jest rzeczą skandaliczną. Jak bowiem pogodzić idee solidarności europejskiej, różnorodności i wzajemnego szacunku narodów Europy z antypolską propagandą?

Mam nadzieję, że Pan Przewodniczący, poświęci opisanemu przeze mnie filmowi swoją uwagę i wyciągnie odpowiednie konsekwencje wobec osób, które dopuściły do jego emisji. Liczę także na to, że tego typu obrazy nie będą w przyszłości wyświetlane w Parlamencie Europejskim.

EKR EKR