Kontakt

Biuro EKR w Warszawie

00-810 Warszawa,
Ul. Srebrna 16,
Telefon: (022) 699 72 88,
Fax: (022) 699 72 86
Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy
Grupa Parlamentu Europejskiego, kierująca się w swojej działalności poszanowaniem praw jednostki, zasad wolnego rynku oraz suwerenności państw członkowskich UE. Zasady te zostały zawarte w Deklaracji Praskiej, która stała się podstawą ideologiczną grupy. W skład frakcji wchodzą posłowie do PE z Prawa i Sprawiedliwości, Partii Konserwatywnej, Obywatelskiej Partii Demokratycznej, a także przedstawiciele innych partii łącznie z 8 krajów UE.

WIADOMOŚCI

Tworzymy konserwatywną alternatywę dla Europy - rozmowa z eurodeputowanym Michałem Kamińskim, przewodniczącym grupy politycznej „Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy" w Parlamencie Europejskim

Tworzymy konserwatywną alternatywę dla Europy  - rozmowa z eurodeputowanym Michałem Kamińskim, przewodniczącym grupy politycznej „Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy" w Parlamencie Europejskim

- Zacznijmy od wątku osobistego. Niespodziewanie, zamiast wiceszefem PE, został Pan przewodniczącym frakcji parlamentarnej Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (EKR). Jak doszło do tego zamieszania?

- Wywołał je brytyjski konserwatysta Edward McMillan-Scott, który wbrew wcześniejszym ustaleniom postanowił samodzielnie ubiegać się o stanowisko wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego, które zresztą piastował w poprzedniej kadencji. Ponadto słowa nie dotrzymała Europejska Partia Ludowa, która nie poparła mojej kandydatury. Myśmy się z obietnic wywiązali i nie tylko głosowaliśmy na Jerzego Buzka, ale też namówiliśmy do tego naszą grupę polityczną, zwłaszcza torysów, którym były premier niezbyt się podobał.

- Co było dalej?

- Skoro Brytyjczykom przypadł fotel wiceprzewodniczącego PE, to mogliśmy zacząć się starać o stanowisko lidera EKR dla Polaka. Wystawiona została moja kandydatura i rozpoczęliśmy zabiegi o jej poparcie. Pozyskaliśmy część delegacji torysów, Czechów z ODS oraz Litwinów, Holendrów i Belgów. Sondażowe głosowanie pokazało, że mam za sobą zdecydowaną większość członków naszej frakcji. W tej sytuacji mój rywal, Anglik Timothy Kirkhope, zrezygnował

- Sukces to czy porażka?

- Niewątpliwie przegrałem głosowanie na wiceprzewodniczącego PE. Stanowisko wiceprzewodniczącego PE ma znaczenie głównie prestiżowe. Z politycznego punktu widzenia o wiele ważniejsze jest szefowanie frakcji parlamentarnej i dlatego pierwotnie Brytyjczycy chcieli je mieć dla siebie. Poza tym wiceprzewodniczących PE jest aż 14. Jestem pierwszym Polakiem, a nawet pierwszym przedstawicielem Europy Środkowo-Wschodniej, pełniącym taką funkcję. Jako przewodniczący jednej z grup politycznych wchodzę w skład Konferencji Przewodniczących, najważniejszego pod względem politycznym ciała PE.

- Eurodeputowani PO się nie popisali. Część z nich nie zagłosowała na Pana.

- Niestety. To bardzo smutne. Nie dlatego, że nie zagłosowali akurat na moją osobę, tylko że złamali niepisaną zasadę, że Polacy popierają Polaków kandydujących na różne funkcje w europarlamencie. Taka postawa szkodzi interesom naszego kraju. Powtórzę: myśmy stanęli murem za Jerzym Buzkiem. Nie chcę jednak już dłużej się nad tym rozwodzić.

- Zaraz potem stał się Pan obiektem ostrych ataków w prasie angielskiej, co z radością podchwyciły polskie mainstreamowe media.

- Ataki te były niewybredne. Oskarżano mnie o szowinizm, antysemityzm, homofobię. Sięganie po taką broń przychodzi europejskiej lewicy i przeciwnikom Polski bardzo łatwo. Prasa brytyjska, z małymi wyjątkami, przyjęła bardzo źle wyjście torysów z Europejskiej Partii Ludowej, w której byli 17 lat. Zapewne trudno też było na Wyspach pogodzić się z faktem, że szefem EKR został Polak, a nie brytyjski konserwatysta, reprezentant najliczniejszej delegacji narodowej w naszej frakcji.

- Jakie są wymierne korzyści z szefowania EKR?

- Jak już wspomniałem jestem członkiem Konferencji Przewodniczących, organu Parlamentu Europejskiego podejmującego najbardziej istotne decyzje. Na razie w jego skład, ale bez prawa do głosowania, wchodzi także Jerzy Buzek jako przewodniczący PE. Niewykluczone, że za dwa i pół roku, kiedy minie jego kadencja, będę jedynym Polakiem w tym gremium.

- Przejdźmy teraz do spraw ogólnych. W poprzedniej kadencji PE europosłowie PiS należeli do grupy politycznej Unia na Rzecz Europy Narodów (UEN). W obecnej współtworzą EKR. Skąd ta zmiana?

- Doszliśmy do wniosku, że niezbędna jest nowa formuła. Unia była grupą o charakterze bardziej technicznym, praktycznym. Wyjście torysów z EPL dało szanse na zbudowanie silnej frakcji konserwatywnej w PE, stworzenie ideowej alternatywy, przeciwwagi dla chadeków, socjalistów i liberałów. To się w jakiejś mierze udało. Jesteśmy piątą siłą w PE. Na razie.

- Liczycie na więcej?

- Mam taką nadzieję. Prowadzimy różne rozmowy, w tym także z członkami EPL. Ale na zwiększenie liczebności naszej frakcji potrzebny jest czas. Musimy uzbroić się w cierpliwość.

- Dlaczego eurodeputowani PiS wykluczają przynależność do EPL?

- Po pierwsze z powodów ideowych. EPL jest nazbyt lewicowa i posuwa się za daleko we współpracy z socjalistami. Można też żywić poważne wątpliwości co do jej chadeckości, no bo jak chrześcijańscy demokraci mogli przeciwstawiać się wprowadzeniu do eurokonstytucji zapisu o chrześcijańskich korzeniach Europy. Ponadto dochodzą względy praktyczne. W EPL bylibyśmy w zdecydowanej mniejszości. Nie mielibyśmy szans na przeforsowanie naszych poglądów. To ostatnie było jednym z powodów wyjścia torysów z tej frakcji. Czuli się oni w niej zmarginalizowani.

- Politycy PO utrzymują, że członkowstwo w małej frakcji nie ma sensu. Nie tylko niczego nie daje, ale wręcz spycha na polityczny margines. I szczycą się wyborem Jerzego Buzka na szefa PE

- To rzeczywiście sukces. Pytanie tylko, czy jego cena nie była zbyt wysoka. Poza tym fakt zasiadania Polaka na fotelu przewodniczącego PE nie powinien przysłaniać rzeczywistych wpływów PO w EPL, które nie są tak duże, jak mówią politycy Platformy. Wystarczy spojrzeć na arytmetykę. PO jest pod względem liczebności dopiero siódmą delegacją narodową w EPL. Co więcej, jeśli przyjrzymy się, jakie EPL w poprzedniej kadencji PE zajmowała stanowisko w kluczowych dla Polski sprawach, to się okaże, że najczęściej było ono sprzeczne z naszym interesem narodowym. A musimy pamiętać, że w tej frakcji obowiązuje dyscyplina podczas głosowań. Platforma nie ma więc czym się tak znowu chwalić.

- Jakie są cele EKR?

- Wartości, jakimi kieruje się nasza frakcja określa Deklaracja Praska. Przede wszystkim opowiadamy się za integralnością i suwerennością państw narodowych w ramach UE, a przeciwko zakusom stworzenia europejskiego superpaństwa. Uznajemy, że wszystkie kraje Wspólnoty powinny być równo traktowane. Łączą nas poglądy na bezpieczeństwo energetyczne i rolę Sojuszu Atlantyckiego. Wreszcie fundament życia społecznego widzimy w rodzinie.

- Krytycy mówią, że EKR jest grupą niespójna. Podkreślają różnice w poglądach na gospodarkę między PiS a torysami czy czeską ODS i wróżą frakcji szybki rozpad.

- Informacje o naszej rychłej śmierci są jak zwykle przesadzone. To oczywiste, że między ugrupowaniami wchodzącymi w skład EKR istnieją różnice zdań. Wcale się z tym nie kryjemy. Powiem więcej: szczycimy się tym, że zachowujemy szacunek dla różnorodności i odrębności. Łączy nas wspólna generalna wizja Europy, ale nie chcemy narzucać sobie nawzajem stanowiska w sprawach światopoglądowych. Według nas tego typu kwestie nie powinny w ogóle należeć do kompetencji UE. Będziemy też szanować interesy narodowe państw, których przedstawiciele znaleźli się w naszej frakcji. Wyrazi się to w tym, że jeśli któraś z partii uzna, że interesy jej kraju mogą być w danej kwestii narażone na szwank, to nie będzie ona związana dyscypliną podczas głosowań w PE.

- Określa się Pan mianem eurorealisty. Cóż to znaczy?

- Eurorealista chce realnie wpływać na kształt integracji europejskiej, dostrzegając jej wady i niedoskonałości. Nie widzi UE wyłącznie ani jako zagrożenia, ani jako rozwiązania wszystkich problemów. Eurorealista stara się zrobić dla własnego kraju to, co w danym momencie jest możliwe do osiągnięcia i przyniesie najwięcej korzyści. W przeciwieństwie do euroentuzjastów pamięta, że Unia Europejska to nie tylko wspólne wartości, ale także bezwzględne dbanie o własne interesy przez poszczególne państwa członkowskie. Dlatego nie można zdobywać uznania dla własnego kraju w UE, poświęcając jego interesy.

EKR EKR