Zewsząd słyszę, że młodzi Polacy są tacy i owacy, że to pokolenie cyników, że myślą tylko o karierze, że interesuje ich tylko szmal - i krótko mówiąc - w nosie mają Polskę. Kręcę nosem, słysząc takie gadki. Uważam, że rzeczywistość jest inna. Jako historyk wiem, że każde kolejne pokolenie narzekało na młodych, zarzucając im dokładnie to samo, co dziś starsi Polacy zarzucają młodszym. Historia się zatem powtarza. Radzę więc: mniej emocji w krytycznych wypowiedziach o młodych Polakach.
A teraz może fakty. Bronię młodych Polaków dlatego, że widzę, co wielu z nich robi. W ostatnią niedzielę znowu dziesiątki tysięcy naszych synów i wnuków godzinami marzło na mrozie jako wolontariusze Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Ale przecież jest też masa tych, którzy nie od wielkiego dzwonu, ale także na co dzień, działają w zupełnie niespektakularny sposób, nie wystawiając twarzy do kamer TV, pomagając w hospicjach Muminkom, czyli niepełnosprawnym dzieciom. Wielu młodych ludzi-kibiców urządza patriotyczne obchody i manifestacje z okazji 1 sierpnia (Powstanie Warszawskie), 11 listopada (Święto Niepodległości) lub - w Wielkopolsce - z okazji rocznicy buntu robotników w 1956 roku. Młodzi kibice w Warszawie (w tym także mój syn) opiekują się grobami powstańców warszawskich, a w Poznaniu grobami powstańców wielkopolskich.
Warto o tym pamiętać, gdy słyszy się krzywdzące stereotypowe opinie o młodych Polakach. Ja ich będę bronił.
Ryszard Czarnecki
„Warszawska Gazeta”
