Bycie Polakiem w Polsce - to oczywistość. Dużo trudniej jest być Polakiem poza granicami kraju. Zwłaszcza tam, gdzie za polskość płaci się cenę. Przed setkami czy dziesiątkami lat bywała to cena śmierci, więzienia, obozu koncentracyjnego, łagru czy zesłania. Teraz jest to cena dyskryminacji wobec osób, które zajmują się aktywnie promocją polskiej kultury, tradycji, języka czy po prostu działalnością w polskich organizacjach.
W ostatnim czasie wielokrotnie pisałem o szykanach wobec naszych rodaków na Litwie. Dziś zapoznałem się z dwudziestostronicowym raportem na temat sytuacji Polaków na Białorusi, a konkretnie w miejscowości Iwieniec. Tamtejsze władze na Sybir Polaków nie ześlą, bo to już nie czasy ani cara, ani ZSRR. Ale szykanują ich systematycznie niemal codziennie. Próba zaboru budynku, w którym mieści się lokalny oddział Związku Polaków na Białorusi (kupionego zresztą za pieniądze Senatu RP przez mieszczącą się w Rzeczpospolitej Wspólnotę Polską), nękanie lokalnych działaczy, a nawet osób, które im pomagają, nieustające kontrole, pogróżki, żądanie dokumentacji, nie tyle w języku białoruskim, co w języku rosyjskim itd., itp.
Takich sygnałów z Republiki Białorusi jest więcej. Dotyczą one na przykład zmuszania do przedwczesnego wyjazdu katolickich księży, którzy przyjechali pełnić swoją posługę z terenu Polski. Dzieje się to w czasie, gdy od września 2008 roku Unia Europejska „odmroziła” relacje z Białorusią. Nawiązano dialog i zaczęto „odciągać” Mińsk od Moskwy. Słusznie. Ale nie można na ołtarzu poprawy relacji z Białorusią (i Polski i Unii), za wciąganie tego kraju do zachodniej strefy wpływów politycznych i ekonomicznych, składać tamtejszych Polaków. Musimy się o nich upominać. Musimy wspierać ich dążenia do zachowania narodowej tożsamości, obojętnie od politycznych wyborów, których dokonują - jeśli w ogóle dokonują.
Byłoby dobrze, aby sytuacją w Iwieńcu (byłem tam 10 lata temu, jako Przewodniczący Sejmowej Komisji łączności z Polakami za Granicą) oraz w innych miastach, zajęło się polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Udawanie, że nie ma problemu to zła droga.
Ryszard Czarnecki
„Warszawska Gazeta”
