Komisje śledcze na Zachodzie powoływane są od wielkiego dzwonu. Jednak jeśli już są - to są poważne, tak też są traktowane i są miarodajne dla opinii publicznej. To, co wydarzyło się w Sejmie RP w tzw. komisji hazardowej - wycięcie przedstawicieli opozycji przez partię rządzącą - ani w USA, ani w krajach Unii Europejskiej, nie mogłoby się zdarzyć. Mam tu osobiste doświadczenie, jako że w poprzedniej kadencji Parlamentu Europejskiego zasiadałem w komisji śledczej ds. istnienia rzekomych więzień CIA w Europie. Szefem komisji był przedstawiciel centroprawicy (Portugalczyk Carlos Coelho), broniącej tezy, że żadnych amerykańskich więzień na naszym kontynencie nie było, ale już rapporteurem (sprawozdawcą) reprezentant lewicy (Claudio Fava), utrzymującej, że CIA miało swoje europejskie areszty. Nikt nikogo nie wycinał, choć emocje były bardzo duże, także ze względów wewnętrznych. - np. włoska lewica, podkreślając wątki współpracy włoskich służb specjalnych ze służbami USA chciała w ten sposób uderzyć w Berlusconiego (było to za jego drugiego premierowania). Gdyby na tej komisji prawica chciałaby wyrzucić jakichś europosłów lewicy lub odwrotnie, to autorów takiego pomysłu albo zabito by śmiechem, albo wysłano by do lekarza, na drugie piętro gmachu PE…
Amerykańska walka polityczna jest dużo brutalniejsza niż w Polsce, o czym świadczą skrajnie personalne ataki na kandydatów obu wielkich obozów, aspirujących do różnych szczebli władzy. Jednak nawet tam taki numer jak w ostatnich dniach w Polsce by nie przeszedł. Najbardziej drastycznym przykładem walki międzypartyjnej w kontekście komisji śledczych w Kongresie USA było… zbojkotowanie przez republikanów jednej z komisji, która potraktowana była z początku przez demokratów jako bicz na przeciwników politycznych.
W House of Commons, czyli brytyjskiej Izbie Gmin, dzieją się różne rzeczy, łącznie z nieustannym przerywaniem mówcom (tzw. hecklingi), wybuchami śmiechu czy wyszydzaniem urzędującego premiera czy lidera opozycji, ale pomysły takie, jak ostatni PO, mogły tylko spotkać wyniosłe, pełne stoickiego zażenowania, milczenie. Bodaj największą kontrowersją ostatniej dekady było, w kontekście komisji śledczych, powołanie przez premiera Gordona Browna z Labour Party na nadmiernie - zdaniem opozycyjnych konserwatystów - prorządowych ekspertów do komisji badającej zasadność interwencji Wielkiej Brytanii w Iraku!!!
Chciałoby się napisać, że pod wpływem partii Donalda Tuska śledcza komisja hazardowa w Sejmie RP przyjęła standardy białoruskie. Ale to jednak nie do końca prawda. Nie jest tak… dobrze. Akurat na Białorusi następuje powolna demokratyzacja (za powolna), a w Polsce mamy do czynienia z procesem odwrotnym: demokracji jest coraz mniej i mniej…
